Kamil M. Śmiałkowski

Urodziłem się w

January 17th, 2007

Kłodzku. W latach siedemdziesiątych. W pierwszej połowie. W 1971 r. Pod koniec. W grudniu. Pod koniec grudnia. Już po świętach. Dokładnie 29 grudnia. A potem już poszło:
Zanim skończyłem 10 lat zaliczyłem już 3 podstawówki (słownie trzy). I nie chodziło tu o jakieś moje nadzwyczajne chuligaństwo (czy też jak dziś się to nazywa ADHD), a po prostu ojciec oficer Wojsk Ochrony Pogranicza przegonił nas po Polsce. Ostatecznie wylądowaliśmy po przekątnej. W Kętrzynie. A tam…
Zanim skończyłem 15 lat, w pierwszej klasie liceum zadebiutowałem w prasie ogólnopolskiej publikując w grudniu 1986 r. swój pierwszy artykuł w “Świecie Młodych”. Był to spory tekst, o mojej nieistniejącej już wówczas drużynie harcerskiej o oryginalnym (jak na tamte czasy i mój wiek tytule streszczającym temat i główną tezę: “Był drużynowy - była drużyna”. Oczywiście w druku tekst ukazał się pod tytułem “Był drużynowy, była drużynowa”, ale nie zraziłem się i kontynuowałem karierę dziennikarską w kolejnych latach (zobacz tu).
Przed dwudziestymi urodzinami już jako student filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego zadebiutowałem na scenie Piwnicy pod Baranami śpiewając i recytując swoje i nieswoje teksty. Nigdy nie wystąpiłem podczas sobotnich kabaretów, ale przynajmniej otarłem się o to miejsce, Piotra S. i owy klimat. Otarcie po jakimś czasie zaczęło doskwierać, zabrałem więc gitarę, kolegów i przenieśliśmy się na inne krakowskie scen(k)i.
Przed dokończeniem 25 roku życia w zasadzie zaprzestałem już zupełnie samodzielnie wydobywać z siebie odgłosy paszczą przy akompaniamencie muzyki, ale wynikało to głównie z kontekstu. Jako współzałożyciel, organizator, szef i czasem konferansjer sceny kabaretowej “Zielone Szkiełko” przebywałem dużo z takimi artystami jak Robert Kasprzycki, Janusz Radek, Grzegorz Halama czy Basia Stępniak. I wstyd było śpiewać przy nich. Ale za to byłem właścicielem kabaretu.
W ciągu następnej pięciolatki zdarzyło się bardzo dużo. Zamknąłem kabaret, ożeniłem się (w zasadze w tym samym czasie, co dobrze oddaje moje obecne podejście do małżeństwa), otworzyłem i w popłochu (zły wspólnik, zły!) zamknąłem sklep z komiksami, urodziła mi się córka, po raz pierwszy w życiu byłem w Ameryce, by wreszcie…
Przed trzydziestką mieć etat w dziale kultury “Newsweeka” - polskiej edycji jednego z najbardziej opiniotwórczych pism świata. I wreszcie po kolejnej półdekadzie spędzonej głównie w mediach…
Przed urodzinami numer 35 (słownie trzydzieści pięć) miałem swój autorski program o popkulturze w sobotnie popołudnie w najpopularniejszym kanale telewizyjnym w Polsce - TVP1.
To jeszcze nie koniec…

 

Komentarze zostały zamknięte.

bezpośrednio: kamil@slowem.pl